Taka myśl sierpniowa właśnie mnie naszła by uruchomić blog ...
Myślę sobie czemu nie, może warto czasem również coś napisać, a nie tylko publikować zdjęcia.
O czym będę pisać ... na pewno o tym co fotografuję, co czuję i myślę, Fotografia to moja pasja i pewnie wokół tego to wszystko będzie się kręcić.
Jest sierpień mam urlop.
Czasu zatem sporo, urywam się w każdej wolnej chwili za miasto z aparatem.
Tam czuję się najlepiej z dala od zgiełku miasta, z dala od kłócących się i wścibskich sąsiadów,
z dala od klaksonów, telefonów ...
Są za to motyle ....
i świerszcze ...
i moje ukochane ważki :)
Czasem biedronka znudzona sesją poderwie się nagle do lotu ...
innym razem wytrwale pozuje :)
Zawsze marzył mi się domek gdzieś na wsi, gdzieś na skraju lasu, wśród pól i łąk ... byle jak najdalej od zgiełku miasta :) Choć urodziłam się w dużym mieście, mieszkam tu i pracuję to jakoś ono do mnie nie gada. Odkąd pamiętam czas spędzony na łonie natury to był zawsze "ten najfajniejszy czas" :)
Zatem marzę sobie, że może kiedyś spełni się to marzenie i będą mnie budzić trele za oknem o świcie, zapach sosen, który tak uwielbiam wypełni cały dom. Wyjdę sobie bosą stopą na skąpaną w rosie trawę z kubkiem aromatycznej czarnej, gorzkiej i mocnej kawy...
Wieczorem zaś siedząc na progu domu będę się wsłuchiwać w najpiękniejszy koncert świerszczy i żab ...
Tymczasem dla podtrzymania nastroju moja ulubiona Magda Umer :