Fajnie tak przysiąść w trawie, schować się przed światem ...
Gdzie wzrok nie sięga wszędzie dzieje się coś ciekawego. Siedziałam w tych trawach dopóki komary mnie nie przegoniły. Słonko schowało się za wielką szaroburą chmurą, owady pochowały się nie wiadomo gdzie. Za to wszędobylskie komary wyleciały na żer ...
Cóż to są za nicponie ! Urządziły sobie wielkie żarcie.
Wsiadłam zatem na rower i udałam się w drogę powrotną ...
A teraz słucham Josh'a i mogłabym tak słuchać bez końca :)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz